Baraniec

Baraniec

środa, 2 czerwca 2010

Węgry, moje ukochane Węgry... epizod IV - Badacsony


Jak Węgry to oczywiście winnice, wina…

Balaton stanowi jeden z niezwykle interesujących regionów dla smakoszy, czy wręcz koneserów wina. Czas pozwolił na odwiedzenie jedynie Badacsony, miejscowości wypoczynkowej, oddalonej o jakieś 30 km od Tihany a leżącej u stóp góry pochodzenia wulkanicznego o tej samej nazwie. Badacsony słynie z produkcji wina Olaszrizling o zapachu gorzkich migdałów. Bardzo popularny jest również szczep Szürkebarát ("Szary mnich"), bardzo stary Kéknyelű czy mój ulubiony Muszkat. Zdecydowanie region ten można określić jako królestwo win białych. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jako smakoszka win wytrawnych nie znalazłam takiego (przynajmniej wśród tych które miałam okazję degustować), które czule połechtałoby moje podniebienie. Wina wytrawne należą tu bowiem do mega wytrawnych. Są mówiąc wprost kwaśne lub gorzkie. Zdecydowanie natomiast polecam półsłodkie wina Muszkat, w których ja zawsze wyczuwam nutę brzoskwini. Równie godny polecenia jest półsłodki Szürkebarát . W celach zakupowych najlepiej udać się do jednej z wielu winnic, gdzie w sympatycznej piwniczce można degustować różne „polecanki” właściciela. Do kupienia są zarówno wina w butelkach zakręcanych z nieco krótszym czasem przydatności do spożycia, lub tradycyjnie korkowane.

Na jednej z uliczek górnej części wioski Badacsony, gdzie jest ciąg kramików z piwniczkami można kupić wino lane do sprzedawanych pojemników. Ceny są naprawdę miłe dla portfela. Tak jak jednak wspominałam takie wino nadaje się do szybkiego wypicia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz