Baraniec

Baraniec

piątek, 26 lutego 2010

używam od paru lat i wciąż jestem wierna...

Chanel - to słowo od zawsze kojarzy mi się z luksusem przez duże L. Odkąd pamiętam uwielbiałam patrzeć na chanelowskie ciuchy, na ich wyrafinowaną prostotę i elegancję. Oczywiście ubrań Chanel nigdy nie miałam, nie mam i pewnie nie będę miała. Ba, szkoda mi wydać nawet na tusz do rzęs tej marki. Ale za to... mam słabość do pachnącej odsłony Chanel. Pierwsze doznania zapachowe kojarzę z okresem licealnym i co ciekawe z męską wodą Antaeus. Uwielbiałam ten zapach - w pierwszym uderzeniu orzeźwiająca nuta cytryny, szałwi, przechodząca w zdecydowany akcent paczuli, listków dębu... aby uwieść mieszanką róży, jaśminy i tymianku.
Tak naprawdę dopiero niezależność finansowa sprawiła, że mogłam zakupić swoje pierwsze Chanel, Chanel Allure o tajemniczym, orzeźwiającym, orientalnym zapachu, zapachu cytronu, róży, jaśminu, wanilii, mchu dębowego. Do dziś zapach ten będę kojarzyła z gorącą Andaluzją i Sewillą, gdzie zakupiłam owo cudo. Ale gusta się zmieniają, z czasem też zapach ten mnie znudził, stał się wręcz lekko irytujący.
I kilka lat temu nastąpiła porażająca eksplozja - Chanel Coco Mademoiselle - odmiana zapachu Coco z roku 1984, zapach który mnie zniewala, który uwielbiam, bez którego nie wyobrażam sobie eleganckiego wyjścia, romantycznego czy zmysłowego wieczoru. Zapach będący ucieleśnieniem kobiecości, zapach doskonały...
W pierwszym uderzeniu Chanel Coco Mademoiselle jest intensywny, użyty rano nawet za bardzo intensywny. Jednakże w miarę upływu czasu, już mniej więcej po godzinie roztacza uroczą woń, by po kilku godzinach otulić ciało ciepłą, aksamitną, zmysłową nutą. Tak iście magnetyczne działanie ma mieszanka kwiatu pomarańczy, bergamotki, jaśminu, róży, paczuli i trawy vetiwer, pochodzącej głównie z Haiti, Indii, Chin, Brazylii czy Japonii. Dodam, że zapach ten jest niezwykle trwały, utrzymuje się do wieczora.
Z innych zapachów Chanel mam jeszcze słabość do Allure Sensuelle. To wyrafinowany, intensywny acz nie przytłaczający, orientalny aromat. To zapach pełny ciepła, zmysłowości a zarazem zwiewny i świeży. W krainę orientu wprowadza wanilia Bourbon i paczula, orzeźwiają nuty cytrusowe i bergamota, kwiaty reprezentują: róża turecka i bułgarska, jaśmin indyjski i egipski, irys.
Chanel to jednak przede wszystkim duch niezwykłej kobiety, rewolucyjnej dyktatorki mody. Była i jest niekwestionowanym symbolem wielkiego sukcesu, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy w jakich żyła. Jakiś czas temu czytałam jej biografię ”Coco i Igor” Chrisa Greenhalgha, jako że biografie należą do jednych z moich ulubionych gatunków literackich. Znalazłam w niej historię powstania słynnego Chanel No. 5. To debiutancki zapach Chanel i od razu strzał w dziesiątkę, chyba najbardziej rozpoznawalny zapach na świecie, klasyk. Pierwsze perfumy sygnowane swoim nazwiskiem słynna paryżanka zamówiła u Ernesta Beaux, perfumiarza z Grasse. Musiała dokonać wyboru z sześciu talerzyków, wypełnionych przygotowanymi specjalnie dla niej różnymi mieszankami perfum. Jej wybór ostatecznie wahał się między talerzykiem numer dwa i pięć i nie był łatwy. 
"To właśnie ta subtelna ale wspaniała, w całej swej złożoności destylatów niemal boska! Nigdy nie wąchała niczego podobnego. Uczucie osłabienia miesza się w niej z pragnieniem. A wtedy zdarza się coś dziwnego. W tym stanie bliskim rozmarzenia rodzi się w niej wspomnienie posadzki w klasztorze i sierocińcu w Aubuzine, gdzie chodziła do szkoły. Widzi przed sobą przez chwilę mozaikę na korytarzu, gdzie powtarza się rzymska liczba V…."
/fragment książki ”Coco i Igor” Chrisa Greenhalgha/
Tak rodził się wielki plan z udziałem najsłynniejszego zapachu świata. 
To właśnie Chanel jest autorką słynnych powiedzeń - "Nie ma kobiet brzydkich - są tylko kobiety zaniedbane", czy "Moda przemija, styl pozostaje".
I jeszcze jedna ciekawostka z życia Coco - jej płomienny romans z Igorem Strawińskim. Rozpoczął się od burzliwej paryskiej premiery „Święta wiosny”. Coco i Igor zatracają się w sobie... 
Skąd te kilka słów o Chanel? Ech, zaszalałam w perfumerii ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz