Baraniec

Baraniec

sobota, 1 stycznia 2022

Syrakuzy, Noto

Wyspa Ortigia - perełka Syrakuz. Prognozy przewidują popołudniowe burze i zmianę pogody. Jedziemy więc z nadzieją, że deszcze nas ominą. Spacerując wąskimi uliczkami chłoniemy atmosferę miasta, zwracając uwagę zarówno na przemyślaną zabudowę wyspy jak i drobne detale oddające jej charakter. To urokliwe miejsce można obejść nawet w godzinę, zaliczając po drodze główne atrakcje. My spędzamy tu około trzech godzin i czujemy się usatysfakcjonowani. 

źródło Aretuzy



Ortigia, Castello Maniace


uliczkami Isola di Ortigia







Chiesa Cattedrale Nativita di Maria Santissima


Fontana di Diana


Tempio di Apollo

Po zwiedzaniu wyspy zamierzaliśmy przejechać w stronę parku archeologicznego, tak aby zamknąć zwiedzanie miasta w jeden dzień. Niestety w drodze na parking zastała nas potworna ulewa. Ostatecznie półgodzinne oczekiwanie w samochodzie i brak perspektywy na poprawę aury, zadecydowały o zmianie planów. 
Może deszcz ominął Noto?
Nasza intuicja nas nie zawiodła, tamten rejon odległy od Syrakuz o jakieś 30 km deszcz omijał zdecydowanie szerokim łukiem. 
Dziś z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że nie Ragusa, nie Syrakuzy skradły moje serce. 
Noto mnie urzekło. Cudowna spójna barokowa architektura w miodowej tonacji. Wszystko tu absolutnie barokiem ocieka,  balkony, wykończenia okien, drobne detale. 
Najchętniej spędziłabym tam cały dzień i noc, aby zobaczyć jak miasto prezentuje się w blasku latarni, podświetleń.  



Palazzo Ducezio i Katedra w Noto



punkt widokowy Chiesa di Santa Chiara 





uliczki Noto w miodowej tonacji 







Pod wieczór, z zakupionym prowiantem, butelkami wina wracamy na nasz taras. Rozpieszcza nas zachodzące słońce. Z każdą minutą błogosławię chwilę, w której zdecydowaliśmy o noclegu w tym miejscu. A gdy zapada noc, nad nami już tylko gwiazdy, niezliczona ich ilość, którą próbujemy zamknąć w okienku telefonicznego aparatu. Zabawy przy tym co niemiara ;-)
nasza chałupa przed zmierzchem










wariackie oglądanie gwiazd :-))))


niedziela, 28 listopada 2021

Marzamemi, Vendicari

Kolejny dzień po trudach dnia poprzedniego. Nie ma schodów, nie ma wspinania się. Jest spacerowo i bardzo relaksująco. Tuż po śniadaniu wybieramy się do odległego o kilka kilometrów Marzamemi. To maleńka miejscowość z tradycjami rybackimi, co zresztą zauważa się na każdym kroku.

Swój urok Marzamemi zawdzięcza detalom, ozdabiającym domki w centrum miasta.  Kolorem dominującym jest błękit i wszelkie jego odcienie, kontrastujące z piaskową barwą budynków. Każda z restauracji kusi swoim wystrojem, skromnym ale rzucającym się w oczy. 

Z głównego placu Piazza Regina Margherita, przechodzi się przez Vicolo Villadorata do portu. Tuż obok znajduje się okazały i zabytkowy budynek tuńczykarni. 












I tak oto jesteśmy w porcie, z kołyszącymi się na wodzie łódkami, czy jachtami. Jest po sezonie więc tłumów raczej nie ma. Można więc spokojnie delektować się  klimatem tego miejsca. 

Marina w Marzamemi






Po niespiesznym spacerze jedziemy na północ, w stronę rezerwatu Vendicari. Parkuje się niespełna kilometr od plaży i resztę trasy pokonuje się pieszo. Obowiązują bilety wstępu, bo jest to rozległy obszar chroniony. Pełno tu szlaków, jest niezwykle malowniczo. 
Na plaży spędzamy trochę czasu, ale niebo zasnuwa się ciemnymi burzowymi chmurami i chwilę deszczu przeczekujemy w drewnianej budce do obserwacji ptaków. Taka pogoda to chyba jedyna okazja zachwycania się niezwykłą barwą morza, odcinającego się żywo od niemalże granatowego nieba. Jeszcze w ostatnich kroplach deszczu, boso przemierzamy krótki 500 m odcinek wzdłuż plaży do pobliskich ruin tuńczykarni, pochodzącej z XVII w.  
Warto zwiedzić ten obiekt. To tutaj czyszczono i konserwowano tuńczyka czerwonego, łowionego w tradycyjny sposób w pobliskich wodach. 
Tuż obok stoi obronna wieża, miejsce to bowiem było dość ważnym portem handlowym oraz pomalowany na niebiesko budynek muzeum, kiedyś będący  domem pracowników tuńczykarni. 
Bardzo ciekawy opis Vendicari znalazłam na blogu Szlakami Sycyli - polecam, bo sporo tu ciekawostek i praktycznych rad. 
Plaża Vendicari


stara tuńczykarnia w Vendicari 










Resztę dnia spędzamy w naszym domku, a wieczorem udajemy się na kolację do Marzamememi.