Baraniec

Baraniec

niedziela, 16 lutego 2014

reminiscencje toskańskie - odsłona dziesiąta (Wenecja, Murano i Burano)

A to już finał naszego włoskiego tygodnia - urocze godziny spędzone w Wenecji i jej miniaturowych nie mniej urokliwych odpowiednikach czyli w Murano i Burano.
Kinga specjalne ukłony dla Ciebie za te dwa "specjały", które dane nam było zobaczyć z Martą ;-)

Przemek z dumą prezentuje swoje umiejętności "pakowacza" - na parkingu pod hotelem w Mestre 

Wenecja z vaporetto



w drodze na Murano

Murano po lewej

Murano przed wysiadką

włóczęgi po Murano początek

szklane atrubuty okolic Wenecji są wszędzie i w kazdej formie


nekrologi ze zdjęciami zmarłych




kolejny cmentarzyk wielokondygnacyjny



ależ urokliwe jest to Murano ;-)


znów element nawiązujący do szkła, z którego słynie Wenecja i jej okolice


Marta - moja towarzyszka w wycieczce na Murano i Burano




kaczusie jak żywe ;-))

podpatrzone trzy gracje

vaporetto na Burano

to dopiero zwiastun czekającej nas ferii barw

tu miałyśmy z Martą "opad szczęki", dalej było jeszcze bardziej zjawiskowo



kolory, kolory, kolory...


 główną arterią na Piazza Galuppi 


Piazza Galuppi


Muzeum koronki

 kościół san Martino na Piazza Galuppi - ta wieża jest autentycznie krzywa!



kolorów ciąg dalszy...












nieodłączna ozdoba włoskiego okna ;-)








podglądałam wracając do Wenecji pewną parę - jak się okazało z Paryża - obiecałam wysłac im zdjęcia ;-)

reminiscencje toskańskie - odsłona dziewiąta (koncert w Montagnanie)

Nie mam niestety żadnych swoich zdjęć z naszego koncertu, wieńczącego trudy tygodniowych warsztatów. Zamieszczam więc dosłownie kilka autorstwa Przemka W. i Małgosi M. 

Dla wszystkich ciekawych dołączam link do strony, na której wrażenia z koncertu opisała i zilustrowała Małgosia M. 
"Motyle w Montagnanie"




















najlepsza pod słońcem paella ;-))