...znaleźć równowagę pomiędzy sobą jako rozhukanym potokiem, raz po raz płynącym nowym korytem a sobą jako kamieniem, zamarłym w pierwotnym kształcie...
...Na ogół ludzie traktują szczęście jak traf, coś co może się zdarzyć, tak jak piękna pogoda. Ale szczęście nie pojawia się w taki sposób. Szczęście jest rezulatem naszego osobistego wysiłku. Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata... /Jedz, módl się, kochaj, Elizabeth Gilbert/
Baraniec
środa, 10 marca 2010
poniedziałek, 8 marca 2010
zimowy smakołyk - muffin czekoladowy z żurawiną
Ponieważ zima nas nie opuszcza a z zimą kojarzy mi się czekolada, upiekłam ulubione czekoladowe muffiny. Jako że podczas ostatniego pieczenia nie zużyłam całej żurawiny, z przyjemnością dodałam ją do ciasta.
Przepis na muffiny czekoladowe, pochodzący z mojej magicznej muffinowej księgi jest banalny.
A oto i przepis:
3 łyżki masła
60-80g gorzkiej czekolady /ja od lat kupuję wedlowską/
200g mąki
100g cukru + cukier waniliowy
2 czubate łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody
szczypta soli
2 jajka
150ml mleka
Przepis na muffiny czekoladowe, pochodzący z mojej magicznej muffinowej księgi jest banalny.
A oto i przepis:
3 łyżki masła
60-80g gorzkiej czekolady /ja od lat kupuję wedlowską/
200g mąki
100g cukru + cukier waniliowy
2 czubate łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody
szczypta soli
2 jajka
150ml mleka
Zasada jest prosta. Tradycyjnie mieszamy suche składniki tj: mąkę cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, sodę sól i kakao. Oddzielne zaś łączymy mleko z jajkami i roztopionym masłem. Następnie wlewamy płynną masę do części suchej i mieszamy /ja miksuję bez wielkiego pietyzmu na niskich obrotach/. Na koniec dodajemy "smaczki" w postaci posiekanej czekolady. Jeśli ponosi nas fantazja można dodać np. żurawinę /co tym razem uczyniłam/, czy posiekane orzechy, migdały, kandyzowane owoce.
Powstałą masę nakładamy łyżką do 3/4 wysokości foremek, wyłożonych bibułkami i pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni. Całość po wyjęciu można dowolnie dekorować. Najprostszym wariantem jest roztopiona gotowa czekolada. Polecam czekoladę mleczną z orzechami laskowymi /Alpen Gold/ - generalnie ciężko trafić na taką, gdzie orzechy są drobno posiekane.
Muffinki najlepiej smakują tego samego dnia. Są niezwykle aromatyczne, apetyczne, rozpływające się wprost w ustach. Ich atut to wyrafinowana PROSTOTA. Do dnia następnego najlepiej je przechowywać pod przykryciem.
Powstałą masę nakładamy łyżką do 3/4 wysokości foremek, wyłożonych bibułkami i pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni. Całość po wyjęciu można dowolnie dekorować. Najprostszym wariantem jest roztopiona gotowa czekolada. Polecam czekoladę mleczną z orzechami laskowymi /Alpen Gold/ - generalnie ciężko trafić na taką, gdzie orzechy są drobno posiekane.
Muffinki najlepiej smakują tego samego dnia. Są niezwykle aromatyczne, apetyczne, rozpływające się wprost w ustach. Ich atut to wyrafinowana PROSTOTA. Do dnia następnego najlepiej je przechowywać pod przykryciem.

Gwarantuję męskie uwielbienie dla tych ciastek, damskie niestety też. O dziwo wyraża je również mój syn, którego do zjedzenia słodkiego wołami trzeba ciągnąć.
W tym wypadku trzeba go raczej od muffinków odciągać ;-))
W tym wypadku trzeba go raczej od muffinków odciągać ;-))
sobota, 6 marca 2010
już wkrótce jedyny koncert Marizy w Polsce...
Całkiem niedawno pisałam o mojej fascynacji fado. Wspominałam wtedy o wybitnej i wyjątkowej przedstawicielce tego nurtu - Marizie. Nie wiedziałam jeszcze, że w jej planach koncertowych jest przyjazd do Polski. Otóż okazuje się, że 29 maja 2010r. Mariza wystąpi w jedynym koncercie w Hali Stulecia we Wrocławiu.
Bilety na to z pewnością niezwykłe wydarzenie, są już w sprzedaży /ceny: 200,160,120,90 i 60zł/.
O ile tylko moje plany zawodowe nie nabiorą większych rumieńców, postaram się zrobić wszystko aby na koncert ów pojechać, zwłaszcza że w temacie koncertów wrocławskich zrodziła się już pewna tradycja ;-)). Do dziś mam jeszcze w pamięci koncert Diany Krall, który odbył się w ramach Wrocławskiego Festiwalu "Jazz nad Odrą" w marcu 2008r.
Wszystkim, którzy lubią wgłębiać się w zakamarki muzyczne i delektować się pięknem barwy głosu, budzącego tak niesamowite emocje, szczerze polecam posłuchanie i obejrzenie /to abslutnie nierozłączne w tym przypadku/ portugalskiej gwiazdy fado - Marizy.

piątek, 5 marca 2010
urok chińskiej gry Mahjong...
Od jakiegoś czasu karmię się marzeniem zakupu oryginalnej gry Mahjong ale nie takiej, której wersję zainstalowałam na komputerze aby w wolnej chwili trochę sobie poklikać. Marzy mi się prawdziwa gra dla czterech osób z wykorzystaniem klocków, które można ująć w dłoni, poukładać...
Trudno się też dziwić, coraz częściej bowiem zdarza się, że umawiamy się z przyjaciółmi specjalnie po to aby posiedzieć przy stole i pograć. Gramy w scrabble, ale od niedawna dużym powodzeniem cieszą się również karty. Nie ukrywam, że chciałabym aby do tych naszych rozgrywek dołączył Mahjong.
Te marzenia podsyciły sceny z filmu Anga Lee „Ostrożnie pożądanie”, który niecałe dwa lata temu miałam okazję oglądać w kinie. Film jest sprawnie opowiedzianą historią, wymykającą się definicji romansu choć o romansie traktującą, historią wkomponowaną w Szanghaj lat 30-tych ubiegłego wieku, okupowany przez Japończyków. Wojna, miłość, pożądanie, seks - momentami dość drapieżny - układają się w różne kombinacje, przypominając reguły chińskiej gry Mahjong. To właśnie sensualny klimat filmu i sceny towarzyskich spotkań pań, grających w Mahjong, bardzo pobudziły moją wyobraźnię i coraz mocniej skłaniają do przemyślenia sprawy zakupu klocków.

Przyjrzałam się regułom tej gry. Nie jest tak prosta jak ta, w którą się gra klikając myszką w odpowiednie pary klocków. Oryginalny, towarzyski Mahjong jest bardziej skomplikowany ale też niezwykle wyrafinowany. Intrygujące są nazwy klocków, właściwie kamieni. Są bowiem kamienie symbolizujące wiatry /zachodni, wschodni, północny i południowy/, są również kamienie oznaczające smoki /biały, czerwony i zielony/. Wsród kamieni nie biorących czynnego udziału w grze są także po cztery w odpowiednim kolorze, przedstawiające kwiaty i pory roku. Rozpisywanie się szerzej na ten temat jest bezcelowe, zwłaszcza że reguły można znaleźć w sieci.
Zrobiłam też wstępny rekonesans, dotyczący potencjalnego zakupu Mahjong. Oryginalne klocki zapakowane w gustowny kuferek są dość drogie – koszt w granicach 300zł. Można jednak kupić tańszy odpowiednik, równie elegancki a już w cenie do 150zł. Jaka szkoda, że wyczerpałam już limit przypadających w najbliższym czasie urodzin, imienin i innych okazji, związanych z przyjmowaniem prezentów ;-)).
Jak jednak mówi stare, znane porzekadło - „Co się odwlecze to nie uciecze”. Jest więc "bat" na szybsze zamknięcie tematu związanego z pisaniem pracy i jej obroną aby z przyjemnością zagłębić się w lekturze instrukcji do gry. Wtedy też najpewniej pojawi się silniejszy bodziec do zrobienia małych oszczędności na obowiązkowy zakup Mahjong.wtorek, 2 marca 2010
róża...
Po x latach wróciłam do jednej z moich ulubionych książek. W "Małym Księciu" Antoine de Saint-Exupery jest kilka najprostszych prawd na świecie, prawd uniwersalnych, prawd które dają siłę...
Oto jeden z moich ulubionych fragmentów...
"...Mały książę poszedł przywitać się z różami.- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości... nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo...
Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą..."
z egzemplarza, który jest moim równolatkiem ;-)
poniedziałek, 1 marca 2010
27 lutego 2010r. - złoto w Vancouver
...Justyna!... królewicz to dzisiaj medal, ale nie jak w bajce królewicz po ciebie, tylko ty musisz po tego królewicza z bajki biec...
- fragment komentarza mistrza mikrofonu komentatorskiego Tomasza Zimocha.
Wspaniałe ukoronowanie tych igrzysk - złoty medal dla Justyny Kowalczyk w biegu na 30km. Co za wrażenia i emocje...
Wspaniałe ukoronowanie tych igrzysk - złoty medal dla Justyny Kowalczyk w biegu na 30km. Co za wrażenia i emocje...
podwodny, balonowy świat w Teresinie
Wczoraj podczas oglądania wieczornych wiadomości w telewizji urzekł mnie niezwykły projekt - "Podwodny świat" z ... balonów. Szkoda, bo w sieci nie znalazłam nic na ten temat, z wyjątkiem jedynej strony, która bardziej informuje o szkoleniach, związanych z dekoracjami balonowymi i z przygotowaniami do realizacji w/w przedsięwzięcia. Są tam jednak imponujące przykłady niektórych elementów. Zapewniam, że całość tworzy coś doprawdy niepowtarzalnego. Około 100 tys. balonów różnych kształtów, kolorów połączono, skręcono, splątano w cudowne kontrukcje przedstawiające ośmiornice, koralowce, batyskafy, różnego rodzaju faunę i florę. Wszystko to na powierzchni 600 metrów kwadratowych.
Aż dziwię się, że na oficjalnej stronie Teresina nie ma żadnej wzmianki na ten temat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)